Ostatnie dwa dni przebiegły pod znakiem naprawdę ostrej pracy. Nie było szansy na choćby odrobinę wolnego czasu. Niestety jak już kilkakrotnie wspominałem nie przyjechałem tu na wczasy :( A szkoda :(
Po dwóch dniach poprosiłem Janusza by chociaż pokazał mi stare miasto. Słyszałem że żyje ono swoim własnym życiem do późnych godzin wieczornych, a tylko takie właśnie godziny wchodziły w grę jeżeli mowa o naszych skromnych osobach. Nie musiałem go długo namawiać, też miał ochotę na małą wycieczkę. Jak zawsze załadowaliśmy się do taksówki i rozpoczęliśmy wyprawę. Po kilku minutach stałem już przed wejściem na stare miasto.
Nazwijmy to łukiem powitalnym :)
Stare Miasto - tak naprawdę urzekający widok, przez moment poczułem się jak w Las Vegas. Tysiące neonów, reklam i kolorowych witryn. Naprawdę to stare miasto zaczynało się dopiero od pierwszego piętra, gdzie nie sięgał wzrok oślepiony neonami z wystaw i reklam sklepowych. Przy odrobinie samozaparcia można było dostrzec typową, ciekawą chińską architekturę, z pięknie rzeźbionymi balustradami i wykończeniami gzymsów.
Na dole nowoczesne sklepy, u góry stara klasyczna architektura.
Po krótkim spacerze dotarliśmy do centralnego (tak mi się wydaje) placu gdzie z pokazowej ściany na wszystkich groźnie spoglądał smok, jeden z najstarszy symboli Chin. "Zazwyczaj przedstawiany jako długie, wężopodobne stworzenie z wielkimi szponami, jest od dawna silnie zakorzenionym w folklorze i sztuce Chin symbolem mocy przynoszącej szczęście. Personifikuje też koncepcję yang, jego domeną jest pogoda, postrzegany jest jako władca deszczu i w ogóle wody. Wielu Chińczyków używa terminu "Potomkowie Smoka" jako swej identyfikacji etnicznej. Smok jest niekiedy używany w kulturze Zachodu jako symbol narodowy Chin. Jednakże sami Chińczycy, zarówno z ChRL jak i Tajwanu niezmiernie rzadko używają symbolu smoka w takim charakterze. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, smok był symbolem chińskiego cesarza i był przedstawiony na chińskiej fladze pod koniec panowania dynastii Qing. Te monarchistyczne powiązania są niezgodne z ideologiami współczesnych Chin. Po drugie, smok jest też agresywny i budzi wojenne skojarzenia, których rząd Chińskiej Republiki Ludowej stara się unikać. Z tego też powodu w samych Chinach znacznie częściej w roli narodowego symbolu przedstawiana jest wielka panda, a nie smok. Mimo to smok nadal budzi duży szacunek w chińskim kręgu kulturowym. Jest tabu prezentowanie karykatur smoków, na przykład kampania reklamowa firmy Nike, w której amerykański koszykarz LeBron James zabijał smoka (jak również bił starego mistrza Kung-fu), została natychmiast zakazana przez rząd ChRL, w związku z licznymi protestami z powodu braku szacunku dla smoka. Wiele chińskich przysłów i idiomów odnosi się do smoka, na przykład powiedzenie "Pragnąć, by dziecko zostało smokiem" (望子成龍) odnosi się do rodziców, którzy mają wygórowane ambicje w stosunku do dzieci. "Smok" pojawia się również w azjatyckich pseudonimach gwiazd kina kung-fu, tj. Bruce Lee czy Jackie Chan." Żródło WIKIPEDIA
Smok, jeden z najstarszych symboli Państwa Środka.
I tak właśnie minął nam ten wieczór przechadzaliśmy się po typowych uliczkach starego miasta. Miałem w końcu okazje porobić troszkę pamiątkowych zakupów w sklepach z prawdziwą "chińszczyzną" ;) Odparłem kilka ataków sprzedawców oryginalnych roleksów po 100 RMB za szt. i odwzajemniałem uśmiech w każdą stronę z której uśmiech dotarł do mnie jako pierwszy.
Typowa uliczka na starym mieście, wąska i pełna sklepów.
Po wieczorze pełnym wrażeń Janusz zabrał mnie jeszcze do małej knajpki w której miałem okazje posłuchać w chańskiej wersji językowej takie przeboje jak np: THE END zespołu The Doors (dla niewtajemniczonych) co okazało się naprawdę ciekawym i interesującym doświadczeniem. Słuchaliśmy również koncertu na gitarze klasycznej, muszę powiedzieć, że gitarzysta był chyba jednym z lepszych jakich do tej pory miałem przyjemność słuchać.