Po zdjęciach widzę, że zaczynają się dziury w moich wspomnieniach. Jestem w stanie przypomnieć sobie co się działo oglądając zdjęcia z danego dnia, niestety niecodziennie je robiłem.
Opowiem wam dzisiaj troszkę o samych Chińczykach. Po kilku dniach pracy z nimi zacząłem normalnie się wyciszać. Niesamowite w jakiej atmosferze oni pracują. Siedziałem z nimi po 10-15 godzin dziennie i nie słyszałem kłótni, nikt na nikogo krzywo się nie popatrzył, a najcięższa forma zrugania z jaką miałem doczynienia to było zdanie wypowiedziane przez jedną panią do młodszej dziewczyny kiedy ta zrobiła coś niestosownego. Zdanie to brzmiało „Nie wypuszczaj białego królika z ręki jak sokół lata w powietrzu”. Coś niesamowitego, w Polsce dziewczyna usłyszała by że na jej miejsce jest 10 innych.
Ich sposób pracy jest daleko odbiegający od naszych znanych standardów. Musze nadmienić, że pomimo ogólnie panującego mniemania o palących Chińczykach z naszej chińskiej załogi nikt nie palił. Nie robili sobie krótkiej pauzy na fajeczkę 10 min co godzinę ;) Przychodzili do pracy rano ok 8:00, robili sobie herbatę i siadali do komputerów. Pracowali praktycznie bez przerwy do południa po czym szli na obiad. Po obiedzie sytuacja wyglądała tak samo robili herbatę i zaczynali pracę aż do ok 18:00, po tej godzinie szli na kolację. Jeżeli nie zdążyli wyrobić się z pracą, to zupełnie normalne było że zostawali razem nami do 21 – 22 a czasami nawet później.
Przeżywali też chwilę załamania sennego, strasznie mi się śmiać chciało bo są w tym mistrzami. Generalnie potrafią spać wszędzie na wszystkim w każdej pozycji. Jak tylko znajdą wolną chwilę i sposobność to bach i już śpią. Nasza załoga w cale się w tym względzie nie różniła. Szczególnie po obiedzie. Niby siedzą, wyprostowani wpatrzeni w monitor- tak by się mogło wydawać patrząc od tyłu – ale tak na prawdę śpią w najlepsze. Podobno po krótkiej poobiedniej drzemce całkiem przyjemnie się pracuje.
Ale jedną z ich niesamowitych cech jest bezproblemowość. W Polsce jak musiałem komuś zabrać komputer na pół dnia to była tragedia. Trzeba było zapewnić zastępcze stanowisko pracy itp itd co by przypadkiem nie uciekła jakaś interesująca rozmowa z przyjaciółką na GG. A w Chinach. Podchodziłem i mówiłem że musze zająć komputer i w tym momencie dana osoba wstawała i mówiła proszę bardzo. Normalnie musiałem się pytać czy aby na pewno nie przeszkadzam. A oni odpowiadali, że przecież muszę to zrobić – no pewnie, że musiałem i to jak :) Dzięki takiej postawie pewne kwestie załatwiałem na prawdę szybko. A przy tym pytanie czy mogą mi jakoś pomóc zawsze mnie rozbrajało i mogłem ich w takich momentach normalnie poprzytulać ;)
Już dwa dni nigdzie się nie ruszałem prócz pracy, prawie jak w Polsce. Postanowiłem przerwać ten stan i zrobiłem kilka zdjęć z okien biura.